Wiatraczek kichnął czyli podróż do wnętrza L20 - 183

Za oknem szklana pogoda, wietrznie, więc trzeba zobaczyć co tam w „okienku internetowym” się dzieje. Włączam laptopa, gdy wydobył się straszny chrobotający dźwięk. Szybka reakcja i wyłączenie laptopa. Nad głową pojawiły mi się pomarańczowe znaki zapytania, a w głowie „WTF”.

toshiba

Ostrożne ponownie włączenie laptopa i baczna obserwacja. Nagłe chrobotanie, tarcie i … APSIK! Przez otwór wentylacyjny wyleciały kłęby dymu. Szybki przegląd sytuacji, wiatraczek stoi i nie kręci, jest chory. No cóż, i tak muszę sprawdzić pocztę, a przy okazji zaniepokojony postanowiłem ściągnąć netinstal Debiana testing w razie jak bym musiał reanimować „Szybkiego i wściekłego”.

Przejrzałem co miałem do przejrzenia, zacząłem nagrywać płytę i tak mi czegoś brakowało. Mam. Cholerna panowała cisza,zero szumu od wiatraczka z netbooka. Ucieszyłem się, mam najcichszy laptop na świecie, pomyślałem sobie. Wypaliłem płytę, przeglądać grupy dyskusyjne zacząłem ale z nadmiaru ciepła komputer postanowił się wyłączyć. No cóż, czas na reanimacje. Odpaliłem Maleństwo i szukam jakiś pdfów serwisowych na temat Toshiby L20 – 183. Niestety, podobno czego nie ma w internecie to w świecie rzeczywistym nie istnieje, i tak też było tym razem.

Jak Pomysłowy Dobromir posiedziałem, popatrzyłem ( kulka nie skakała ) i postanowiłem zgromadzić przyjaciół do pomocy i wziąć naprawę w swoje ręce. Jak pomyślałem tak zrobiłem.

Na początek odwróciłem netbooka, wyłączyłem zasilanie, wyjąłem baterie i wykręciłem wszelkie możliwe śrubki jakie widziałem. Odkręciłem i wyjąłem :pokrywki od dysku twardego, ramu oraz miejsca gdzie powinna znajdować się bezprzewodowa karta sieciowa.

dysk_ram

Pomęczyłem się z wyjęciem kostki ramu odginając dwa, znajdujące się i trzymające pamięć, zatrzaski, pomagając sobie przy tym ekierką. Następnie odkręciłem śrubki trzymające dysk i silnym, szybkim ruchem go wyjąłem. Położyłem dysk i ram na białej, dekturowej teczce. Z tyłu, gdzie są zawiasy trzymające matryce, trzeba było wykręcić śrubeczki. W miejscu gdzie znajdowała się bateria i odkręcone były już śrubki znajdowały się zatrzaski, które podwadziłem śrubokrętem.

miejsce_po_bateri

„Odwróciłem” laptopa i podwadziłem zatrzaski trzymające klawiaturę. Całe szczęście, że nie szarpnąłem klawiatury, gdyż była ona uwięziona na jakiejś „dziwnej tasiemce”. „Uwolniłem” klawiaturę z oków niewoli, odpinając złączkę.

Zlaczka

Hmm, popatrzyłem na klawiaturę, przyda się jej czyszczonko. Zacząłem żmudną pracę wyjmowania klawisza po klawiszu.

klawisze

Oj co za rarytasy znalazłem, czekolada, paluszki, a pod klawiszem z literką „I” znajdowało się coś bliżej nieokreślonego lecz całkiem słodkiego. Wziąłem patyczki do uszu , spirytus ( tym razem nie będzie to przepis na miodówkę czy inny rozgrzewający afrodyzjak ) i zabrałem się za dokładne czyszczenie klawiatury.

Czyscimy

Gdy skończyłem odłożyłem na bok klocki i zabrałem się za dalsze zgłębianie tajników L20 – 183. Wszak miałem misje uzdrowienia wiatraczka, a to sprawa najwyższej państwowej rangi. Gdy następne zatrzaski pod wpływem mojej siły uległy mi, mym oczom, po lewej stronie pod przyciskiem uruchamiającym komputer zwany potocznie „Pałer” pokazały się diamenty osadzone w krzemie.

Plytka_z_przyciskami

Pah, pah śrubki odkręcone, mała płytka wylądowała gdzieś obok. Pod nią krył się kabel który niczym waż wił się z matrycy w głąb bebechów komputera.

kabel_od_matrycy

Podwadzając całą górną część laptopa, zobaczyłem, że kabel łączy się z płytą główną i jakby nigdy nic odłączyłem go. Nie było żadnych konwulsji kabla, matryca nie protestowała w żaden sposób więc ruszyłem dalej. Moim oczom ukazał się świat do którego ludzie nie mieli wstępu.

plyta_gl

Coś jak złote miasta Majów lub bursztynowa komnata. Odkręciłem dalsze śrubki i pozbyłem się napędu dvd. Byłem tak blisko ,już zlokalizowałem gdzie znajduję się wiatraczek. Był po drugiej stronie zielonej doliny krzemu. Teraz tylko wyjąć, odwrócić i jestem u celu. Lecz co to ? Nie moge wyjąć płyty z obudowy bo przy wejściu 15 pinowym od grafiki coś trzyma i nie chce puścić niczym, demon który zawładnął dziewicą. Na nic się zdały modlitwy „Ja cię K....a zaraz wysadzę ! „ W końcu, przy pomocy płaskiego śrubokręta i sił witalnych udało się.

plyta_spod

Natychmist ruszyłem na ratunek wiatraczkowi. Spirytus, waciki i moim oczom ukazał się sprawca.

Kuleczka

Niczym Userfriendowa kurzowa kulka, stanęła jak ość w gardle, biednemu wiatraczkowi. Po dezynfekcji całego świata zielonego krzemu, powoli krok po kroku złożyłem laptopa. Co prawda zostało mi kilka śrubek ale cóż, zawsze się do czegoś przydadzą.

pozostale_srubki

Nadeszła chwila prawdy. Klik w srebny przycisk „Pałer”. Komputer się odpalił ,diody zielonym światłem pomrugały,ruszył system. Patrze ale wiatraczek nadal stoi i nie kręci,choć tez nie wydaje dźwięków. Moim oczom ukazał się pulpit , odpaliłem kilka programów i....ziuuuuu wiatraczek zaskoczył i zaczął chłodzić. Mission complete.

pulpit

Album ze zdjęciami z ekspedycji znajduje się tutaj.

Ps. Cała historia jest czystą fikcją, a zdjęcia zostały spreparowane. Podobieństwo do miejsc, osób, urządzeń jest czysto przypadkowe. Autor nie odpowiada za szkody wynikłe z opisanych tu czynności, które powstały tylko w jego chorej głowie.


Komentarze do notki “Wiatraczek kichnął czyli podróż do wnętrza L20 - 183”

  1. Zal 

    Dobrze, że zdjęcia robiłeś. Mi po każdej większej akcji rozkręcania laptopa zostawały "części zapasowe" :D A co do samego czyszczenia wiatraczka - warto, co 2-3 miesiące włączyć odkurzacz i przystawić wlot rury do kratek wentylacyjnych. Proste i skuteczne - w moim przypadku komputer przestaje rzęzić i temperatura CPU spada nawet do 4°C.

  2. ba10 

    Zdjęcia zrobiłem dla potomnych, którzy będą chcieli się dostać dojakiś częsci tego modelu laptopa. Ale i sam skorzystałem gdy składałem go z powrotem, poszło mi to w pare chwil.Co do cześci zapasowych, zostało mi kilka śrubek i jakieś kawałki plastiku :D A odkurzanie ech, za leniwy jestem..... ;)

    Dorzuciłem jeszcze kilka fotek z całego wydarzenia.

Zostaw odpowiedź